„Podczas, gdy biegłem do trafiki na ulicę Tallers, w poszukiwaniu dwóch najwspanialszych i najdroższych w ofercie cygar, Brotons przeprowadził kilka dyskretnych rozmów w komendzie i ustalił, że Salvador opuścił służbę – czy raczej został do tego w jakiejś mierze przymuszony – i zaczął już to pracować jako osobista ochrona różnych przemysłowców, już to prowadzić prace śledcze dla poszczególnych kancelarii adwokackich w Barcelonie.” (352
„Z księgarni udałem się do kiosku przy wejściu na Ramblas. Kupiłem wszystkie gazety, od „La Vanguardia” poczynając, a na „Voz de la Industria” kończąc. Usiadłem w kawiarni Canaletas i zatopiłem się w lekturze.”(129)
„Cristina przytrzymała mi drzwi a ja uznałem, że spróbuję pokonać owe piętnaście czy dwadzieścia metrów, jakie dzieliło mnie od hispano-suizy zaparkowanej na rogu z Portal del Ángel. Ledwo doszedłem na miejsce, a ramiona płonęły mi z bólu. Manuel pomógł mi załadować książki i przywitał się ze mną serdecznie.
– Cóż za spotkanie!
– Świat jest mały.
Cristina podziękowała mi delikatnym uśmiechem i wsiadła do samochodu.
– Przykro mi, że się pan tak nadŹwigał.
– Drobnostka. Trochę gimnastyki dobrze robi – zapewniłem, starając się zapomnieć o wstęgach bólu, które splatały się na moich plecach. – Pozdrowienia dla don Pedra.” (78)
„Patrzyłem za nimi, jak odjeżdżają w kierunku placu Catalunya, a kiedy się odwróciłem, dostrzegłem na progu księgarni Sempere, który obserwował mnie z chytrym uśmieszkiem i pokazywał mi gestem, żebym przestał się ślinić.” (78)
„Dziewięć tygodni póŹniej znalazłem się naprzeciwko budynku nr 17 przy placu Catalunya, gdzie 2 lata temu otwarła swoje podwoje księgarnia Catalonia,” (128) (obecnie bank)
„Uczciłem swoje zmartwychwstanie oddając hołd światu żywych w jednej z najbardziej wpływowych w Barcelonie świątyń: w centralnej siedzibie Banco Hispano Colonial przy ulicy Fontanella.” (179)
„Po załatwieniu formalności bankowych postanowiłem zmierzyć się z kolejnym koniem apokalipsy i podszedłem do kiosku na placu Urquinaona. Otworzyłem „La Voz de la Industria” w środku i zajrzałem do rubryki wypadków,” (179).
„Pół godziny póŹniej już wysiadałem z taksówki przed wejściem do redakcji „La Vanguardia” przy ulicy Pelayo. W odróżnieniu od złowrogiej dekadencji mojego dawnego dziennika tutaj wszystko pachniało przepychem i zbytkiem.” (345)
„Na ulicy Pelai wsiadłem w pociąg do Sarria, który wówczas nie kursował jeszcze pod ziemią, i usiadłem z przodu wagonu, by patrzeć na miasto i jego ulice, tym szersze i bogatsze im dalej od centrum. Na stacji Sarria przesiadłem się w tramwaj, który dowiózł mnie pod sam klasztor Pedralbes. Tego dnia panował niezwykły jak na tę porę roku upał, lekki wiaterek unosił zapach sosen i janowca porastającego zbocza góry. Poszedłem w kierunku alei Person, którą zaczęto wówczas zabudowywać, i szybko moim oczom ukazała się, jedyna w swoim rodzaju sylwetka Villi Helius.” (60)
„Pedro Vidal mieszkał w Villi Helius, monumentalnej, trzypiętrowej rezydencji modernistycznej z wieżyczką, usytuowanej na zboczu jednego ze wzgórz dzielnicy Pedralbes, na skrzyżowaniu ulic Abadesa Olzet i Panamá.” (24)