"Następnego dnia, o niczym mnie nie uprzedzając, ojciec zaprowadził mnie do sklepu bławatnego El Indio przy ulicy Carmen. Nie weszliśmy do środka, ale przez szybę pokazał mi młodą i uśmiechniętą kobietę, która obsługiwała klientki, demonstrując sukna i luksusowe tkaniny.
– To twoja matka – powiedział." (53)
"El Ensueno, położonego o parę kroków od tego potwornego pałacu, który postawił nasz kochany hrabia Güell, oczywiście przy Ramblas, i oczywiście według projektu tego Gaudiego. Chyba mi nie powiesz, że nigdy o nim nie słyszałeś?
– O lupanarze czy o hrabi?
– Bardzo śmieszne. El Ensueno był eleganckim lokalem przeznaczonym dla wybranej i wymagającej klienteli." (28)
„W tamtej epoce, ulica Nou de la Rambla lśniła wśród ciemności dzielnicy Raval tysiącem latarń i neonów. Kabarety, dancingi i inne, trudne do nazwania lokale rozpychały się po obu stronach chodnika w swoich otwartych do samego świtu zatęchłych norach, oferujących kuracje na choroby weneryczne i pomoc w pozbyciu się niechcianej ciąży.” (33)
„Nie lubił domu z wieżyczką i zawsze nalegał, byśmy wyszli na spacer, który nieodmiennie kończył się w barze Almirall przy ulicy Joaquim Costa, gdzie miał otwarty rachunek i prowadził w piątkowe noce literackie tertulie …” (81)
„W oddali, trzy wielkie kominy Paralelo wznosiły się niczym stosy ofiarne, zasnuwające niebo welonem białego popiołu, który opadał na Barcelonę warstwą kryształowego kurzu.”
„Resztką sił zdołałem dowlec się poprzez zaułki Ravalu do Paralelo, gdzie przed gmachem teatru Apolo stał rząd taksówek. Wszedłem do najbliższej. Taksówkarz, usłyszawszy trzask drzwiczek, odwrócił się i wykrzywił twarz w grymasie niechęci. Padłem na tylne siedzenie, nie zwracając uwagi na jego protesty.” (565)
„Powiedział mi, że przedstawił ich sobie niejaki Damián Roures, który organizował seanse spirytystyczne w pewnym lokalu przy ulicy Elisabets. Diego znał różne religie i uczestniczył jako obserwator w wielu obrzędach. W tamtym czasie Irene Sabino była jedną z najpopularniejszych aktorek w teatrach na Paralelo. Była z niej prawdziwa piękność, temu nie będę zaprzeczać.” (325)
„W piątek o świcie pod numerem 6 na placu dels Angels, w siedzibie wydawnictwa Barrido i Escobillas, wybuchł groźny pożar, w którym śmierć poniósł prezes firmy, pan José Barrido, dwie osoby zostały zaś ciężko ranne: jego wspólnik, pan José Luis López Escobillas i pracownik, pan Ramón Guzmán, który uległ poparzeniom, próbując ratować obu właścicieli firmy.” (180)
„Grandes zaprosił mnie do małego lokalu na rogu ulic Doctor Dou i Fortuny. Marcos i Castelo szli za nami, nie spuszczając mnie z oka. Grandes wyciągnął w moją stronę paczkę papierosów. Grzecznie odmówiłem. Schował paczkę do kieszeni. Milczał przez całą drogę, póki nie doprowadził mnie do stolika, gdzie obsiedli mnie w trójkę. Gdybyśmy się znaleŹli w ciemnej i wilgotnej celi, uznał-bym spotkanie za bardziej przyjacielskie.” (183)
„Wtedy przypomniałem sobie, że rodzina Vidalów miała zarezerwowany na stałe pokój w hotelu Espana, przy ulicy Sant Pau, za budynkiem Liceo. Korzystali z niego członkowie rodu, którzy, w noce operowych spektakli, nie mieli ochoty lub z różnych względów nie mogli wracać nad ranem do Pedralbes.” (466)