"Naprzeciwko mnie rozciągało się jezioro zawieszone nad drzewami Parque de la Ciudadela. Słońce zaczynało unosić się nad miastem a wody ścięte ławicami alg, falowały niczym Rozlane wino. Budynek zbiornika Depósito de las Aquas wyglądał jak toporny zamek lub więzienie. Zbudowany został, aby zaopatrywać w wodę pawilony wystawy światowej w roku 1888, ale z czasem wnętrza tej laickiej katedry zaczęły niszczeć do tego stopnia, że stały się schronieniem dla umarlaków i biedaków, którzy nie mieli się gdzie podziać z nastaniem nocy lub chłodów. Duży zbiornik wody zawieszony na dachu był teraz bagnistym i mętnym jeziorem wykrwawiającym się poprzez szczeliny i pęknięcia budynku." (98/99)
"Poczułem, że po wielu miesiącach milczenia miasto znów do mnie przemówiło, by powierzyć mi swoje tajemnice.
I wtedy ją zobaczyłem: siedziała skulona na progu jednego z domów owego wąziutkiego, nędznego tunelu pomiędzy starymi budynkami zwanego ulicą Moscas. Isabella. Byłem ciekaw, ile czasu tam siedzi, ale zdecydowałem, że to nie moja sprawa." (238)
"Coraz częściej i mocniej dokuczały mi jakieś kłucia w piersiach, zawroty i bóle głowy, ale tłumaczyłem je zmęczeniem i tłumiłem zwiększonymi dawkami kofeiny, papierosów, tablekami kodeiny i Bóg wie jakimi jeszcze specyfikami sprzedawanymi mi pokątnie przez aptekarza z ulicy Argenteria, zmieniającymi żyły w płonące lonty. Don Basilio, z którym w co drugi czwartek jadłem obiad w ogródku restauracji w Barcelonecie, namawiał mnie, bym poszedł do lekarza." (81)
"Zarobki ledwo wystarczały mi na bardzo skromne życie, na zakup książek, których nigdy nie miałem czasu przeczytać, i wynajem klitki w podłym pensjonacie – w zaułku nieopodal ulicy Princesa – prowadzonym przez świętoszkowatą Galisyjkę o imieniu Carmen." (22)
"Niedługo po śmierci Marlaski Roures porzucił ten cyrk z wirującymi talerzykami i otworzył sklep z akcesoriami magicznymi przy ulicy Princesa, który, o ile wiem, prowadzi do dziś. Irene Sabino jeszcze przez parę lat występowała w kabaretach i coraz gorszych tancbudach. Ileś lat temu słyszałem, że skończyła jako prostytutka się w Ravalu i żyła w nędzy. Co dowodzi, że nawet nie powąchała żadnego z tych franków." (360)
"Postanowiłem spędzić noc w hoteliku pośledniej kategorii przy placu Palacio, naprzeciwko budynku Giełdy. Legenda głosiła, że dożywali tam swoich dni przegrani spekulanci, żywe trupy, którym skąpstwo i amatorska arytmetyka wybuchły w rękach." (474)
"Mieszkaliśmy na małym poddaszu, zawieszonym nad placem budowy pod nową salę koncertową Palau de la Música de l’Orfeó Catala. Była to zimna klitka, której ściany nie stanowiły żadnej przeszkody dla wiatru i wilgoci. Lubiłem siadać na balkoniku, przewieszając nogi przez balustradę, i przyglądać się przechodniom i owemu klifowi niemożliwych rzeźb i kolumn wyrastającemu po drugiej stronie ulicy." (45)
"Sylwetka gmachu wyzierała zza gąszczu aniołów i krzyży cmentarza na Pueblo Nuevo, tworząc zarys jakby jeszcze jednego grobowca widocznego na tle setek kominów przemysłowych, które nieustannie zaciągały barcelońskie niebo szkarłatno-czarnym zmierzchem." (9)
"Już miałem wychodzić, kiedy uwagę moją przykuła dłoń wystająca zza grupy rzeźb na tle rozpiętego na końcu pracowni płótna. Zbliżyłem się powoli i moim oczom stopniowo ukazała się cała postać. Stanąłem naprzeciwko i spojrzałem na wielkiego, świetlistego anioła, takiego samego, jakiego wpinał sobie w klapę garnituru pryncypał, a którego znalazłem na dnie kufra w moim studio. Posąg miał przynajmniej dwa i pół metra i przyglądając się twarzy anioła, bez trudu rozpoznałem jego rysy, a zwłaszcza uśmiech. U stóp anioła leżała płyta nagrobna." (526)
"W drodze do domu zatrzymałem się przy oknie wystawowym sklepu papierniczego na ulicy Argenteria. Z pofałdowanej artystycznie tkaniny wyłaniało się etui, w którym spoczywały stalówki i obsadka z kości słoniowej stanowiąca komplet z białym kałamarzem z wygrawerowanymi muzami albo wróżkami. Całość emanowała swoistym klimatem melodramatu i zdawała się skradziona z biurka jednego z tych powieściopisarzy rosyjskich wykrwawiających się tysiącami stronic." (278)