"… odkryłem nagle, że idę aleją Born ku katedrze Santa María del Mar. Ulice były wyludnione w blasku księżyca z rtęci. Uniosłem wzrok i zdało mi się, iż widzę, jak widmo ogromnej czarnej burzy rozpościera swoje skrzydła nad miastem. Podmuch białego światła rozwarł niebo i płaszcz utkany z kropel deszczu opadł na miasto niczym rój kryształowych sztyletów." (157)

"Szedłem lekkim krokiem, jakbym zrzucił z siebie ogromny ciężar, i zacząłem nawet dopuszczać myśl, że miasto pozwala mi wyjechać bez urazy. W alei Born zatrzymałem się, by kupić kwiaty dla Cristiny, białe róże z czerwoną wstążką." (437)

"Panował przenikliwy chłód, który zimą poprzedza świt. Przechodząc przez aleję Born, usłyszałem jakby za sobą kroki. Szybko spojrzałem w tył, ale zobaczyłem tylko chłopców z targowiska rozładowujących wozy. Doszedłszy do placu Palacio, dostrzegłem światła pierwszego dziennego tramwaju czekającego na pętli wśród unoszącej się znad wód portowych mgły. Żmije niebieskiego światła iskrzyły między pantografem a przewodami. Wszedłem do tramwaju i zająłem miejsce z przodu." (411)
