"Obserwowałem ich przez chwilę, by upewnić się, że nie zauważyli, iż stoję zaledwie pięćdziesiąt metrów od nich. Widziałem wyraźnie profil Grandesa w strumieniu światła płynącego z latarni zawieszonej na fasadzie. Powoli cofnąłem się w bezpieczne, zasnuwające miasto ciemności i skręciłem w pierwszy lepszy zaułek, gubiąc się pośród plątaniny uliczek i arkad Ribery." (473)
"Od jakiegoś czasu miałem na oku monumentalne domiszcze przy ulicy Flassaders numer 36, nieopodal pasażu Born, które mijałem tysiące razy, idąc z pensjonatu do redakcji. Posesja z wieżyczką, która wyrastała ponad zdobioną reliefami i rzygaczami elewację, od lat była zamknięta, a jej bramy strzegły łańcuchy i kłódki przeżarte rdzą." (65/66)
"… odkryłem nagle, że idę aleją Born ku katedrze Santa María del Mar. Ulice były wyludnione w blasku księżyca z rtęci. Uniosłem wzrok i zdało mi się, iż widzę, jak widmo ogromnej czarnej burzy rozpościera swoje skrzydła nad miastem. Podmuch białego światła rozwarł niebo i płaszcz utkany z kropel deszczu opadł na miasto niczym rój kryształowych sztyletów." (157)
"Moje podstawowe potrzeby zaspokajało cotygodniowe zamówienie, realizowane z Can Gispert, emporium towarów kolonialnych, usytuowanego za bazyliką Santa María del Mar." (114)
"Nazajutrz rano wymknąłem się z domu niemal na paluszkach, by nie zbudzić Isabelli i udałem się do prowadzonego przez jej rodzinę sklepu kolonialnego na ulicy Mirallers. Sklep był swoistym bazarem cudowności sprowadzanych ze wszystkich zakątków świata. Konfitury, słodycze i herbaty. Kawy, przyprawy, konserwy. Owoce i mięso solone. Czekolady i wędzonki." (242)
"W drodze powrotnej do domu zatrzymaliśmy się w delikatesach przy ulicy Comercio, żeby kupić chleb i mleko. Isabella oświadczyła, że jutro poprosi ojca, by przysłał mi kosz różnych smakołyków, i że mam zjeść wszystko bez gadania." (459)
"Przez resztę przedpołudnia gapiłem się w ścianę, póki dzwony z Santa María del Mar nie przypomniały mi, że zbliża się godzina spotkania z don Pedrem Vidalem." (136)
"Za piętnaście piąta ruszyłem w stronę dworca Francia. Dzięki odbywającej się w tym roku Wystawie Światowej Barcelona pokryła się wieloma cudami, ale spośród wszystkich nowych budowli ta właśnie katedralna niemal nawa ze stali i szkła była moją ulubioną, choćby dlatego tylko, że znajdowała się blisko mego domu i mogłem ją widzieć z wieżyczki." (120)
"Wypytując tu i ówdzie dowiedziałem się, że dom stał opuszczony od wielu lat i że tytuł własności do niego posiadał niejaki Vicenç Clavé, który miał biuro przy ulicy Comercio, naprzeciwko hali targowej. Clavé był dżentelmenem starego autoramentu, który z ubioru przypominał pomnik burmistrza albo ojca ojczyzny, jakie zdobiły wejście do Parque de la Ciudadela i który przy każdej okazji rzucał się w odmęty retoryki, biorąc za cel sprawy tak ludzkie, jak i boskie." (66)
"Poszliśmy do parku Ciudadela i zanurzyliśmy się w ogrody wokół zacienionych pergoli. Dotarliśmy do stawu z wielką fontanną i usiedliśmy na ławce." (457)