Dotarłszy do ulicy Arco del Teatro, zapuściliśmy się w uliczki dzielnicy Raval, przechodząc pod arkadą rysującą się niczym sklepienie wzniesione z niebieskiej mgły .Szedłem za ojcem wąskim zaułkiem, wydeptaną ścieżką, bardziej niż ulicą, czując, jak za naszymi plecami coraz szybciej zanika poświata Rambli. Z dachów i z balkonów zaczął zsuwać się ukośnymi strugami poranny brzask, nie docierając w ogóle na ziemię." (s.8)
"Wracając do domu na rondzie San Antonio, Julian spostrzegł stojący przed zakładem mercedes don Ricarda Aldayi. Zatrzymał się na rogu i czekał. Po chwili don Ricardo wyszedł ze sklepu ojca i wsiadł do samochodu. Julian schował się w bramie i stał w niej, dopóki samochód nie odjechał w kierunku placu Uniwersyteckiego." (s. 299)
"Opanowała mnie nagle myśl, że Bea zadrwiła ze mnie i umówiła się o tej idiotycznej porze, Żeby przytrzeć mi nosa za moją pychę. Liście drzewek pomarańczowych na dziedzińcu drżały jak srebrne łzy, a szmer fontanny wił się pośród krużganków." (s. 188)
"Za pierwszą pensję Fermin Romero de Torres kupił sobie filmowy kapelusz i kalosze oraz uznał za absolutnie konieczne zaprosić ojca i mnie na danie z byczego ogona jakie serwowano w poniedziałki w restauracji znajdującej się nieopodal barcelońskiej areny Plaza Monumental. (s. 93)
"Sklep kapeluszniczy Fortuny'ego lub raczej to, co z niego zostało, dogorywał przykucnięty u stóp wąskiego, sczerniałego od sadzy i biednego z wyglądu budynku na rondzie San Antonio, tuż przy placu Goi." (s. 122)
"Niemal w każdą niedzielę zabieraliśmy go do kawiarni Novedades. Potem szliśmy do kina Femina na rogu Diputacion i Paseo de Gracia." (s. 97)
"Kiedy autobus objechał plac Molina i zaczął wspinać się ulicą Balmes, miasto już było skryte w strugach płynnego aksamitu, przypominając mi, że zabrałem ze sobą jedynie lichy parasol." (s. 250)
" - Właściwą rezydencją Aldayów był pałac, zburzony w tysiąc dziewięćset dwudziestym piątym roku pod wielopiętrową kamienicę, położony w miejscu, w którym dziś jest skrzyżowanie ulic Bruch i Mallorca. Zaprojektowali go Puig i Cadafalach na zlecenie dziadka Penelope i Jorge." (s. 252)
"Dwa dni później, w pensjonacie na ulicy Muntaner, odwiedził mnie Miquel Moliner i powiedział mi, że Julian wyjechał do Paryża. Chciał, żeby mu opowiedziała, co się stało z Penelope, i wyjaśniła, dlaczego nie pojawiła się na stacji." (s. 301)
"Kolejny raz Aldaya zobaczył w niej to, czego nie była w stanie wyznać. Wręczył jej pięćset peset, podał adres na ulicy Plateria i wydał stanowcze polecenie, by pozbyła się dziecka." (s. 410)