" Przyjechawszy do Barcelony, wynajęli kilka pokoi w hotelu Colon na placu Cataluna, w oczekiwaniu na zakup domu odpowiadającego gustom i aspiracjom finansisty." (s. 253)
"Zawsze najbardziej lubiłem Barcelonę w październiku, kiedy nie da się w domu wysiedzieć i trzeba wyjąć na miasto, i wystarczy napić się wody z fontanny na Canaletas, która w owych dniach nawet nie cuchnie chlorem." (s. 116)
"Fermin spał bite dwa dni. Obudził się, nic nie pamiętał poza tym, że zdawało mu się, iż się obudził w ciemnej celi, i to wszystko. Czuł się tak zawstydzony swoim zachowaniem, że padł na kolana przed doną Encarną, prosząc o przebaczenie. Przysiągł jej, że odmaluje pensjonat, i wiedząc o tym, że jest dewotką, obiecał, że zamówi dziesięć mszy w kościele Belen." (s. 97)
"Pobrali się w bazylice del Pino i spędzili swój trzydniowy miesiąc miodowy w uzdrowisku Mongat." (s. 138)
"Punktualnie o siódmej, nienagannie ubrany, rozsiewając woń podkradzionej ojcu wody kolońskiej Varon Dandy, zjawiłem się w domu don Gustava Barcelo, gotów rozpocząć karierę domowego lektora i lwa salonowego. Księgarz i jego siostrzenica zajmowali pałacowy apartament na Plaza Real" (s. 45)
"Biegnąc w deszczu w kierunku Plaza Real, nie mogłem pozbyć się uporczywej myśli, że naraziłem Klarę na niebezpieczeństwo, ofiarowując jej książkę Caraxa. Wbiegłem na plac, przemoczony do szpiku kości. Przyspieszyłem, by schronić się pod arkadami ulicy Fernando." (s. 64)
"Gustawo Barcelo, kolega ojca z tej samej branży, był właścicielem księgarni znajdującej się w suterenie przy ulicy Fernando i najwspanialszym zarazem przedstawicielem barcelońskich antykwariuszy." (s. 16)
"- Podobno, a informacja pochodzi z wiarygodnego źródła zbliżonego do Generalnej Dyrekcji Policji, dwóch funkcjonariuszy średniego szczebla Brygady Kryminalnej incognito zaskoczyło don Federica krótko po północy, jak w kobiecym odzieniu wykonywał kuplety o treściach pikantnych na estradzie tancbudy na ulicy Escudillers, ku niewątpliwej uciesze gawiedzi przypuszczalnie złożonej z osobników umysłowo upośledzonych" (s. 164)
"Niech pan idzie po Bernardę i zabierze ją do kina albo pochodźcie sobie po ulicy Puertaferrisa i pooglądajcie witryny tamtejszych sklepów. I niech pan trzyma ją pod ramię, ona to uwielbia." (s. 146)
"A bezpośrednią przyczyną ówczesnych marzeń o karierze literackiej, prócz tej cudownej naiwności, z jaką postrzega się wszystko w wieku pięciu lat, było arcydzieło poezji i sztuki rzemieślniczej leżące na wystawie sklepu z wiecznymi piórami na ulicy Anselmo Clave, tuż za siedzibą regionalnego dowództwa wojskowego. Obiekt moich westchnień, wytworne czarne pióro ozdobione Bóg wie iloma zakrętasami i ozdobnikami królowało w oknie wystawowym, jakby stanowiło najcenniejszy klejnot skarbu koronnego." (s. 37)