"Zadzwoniłem do pensjonatu na ulicy Joaquin Costa. Odezwała się dona Encarna, która głosem już nieco przesiąkniętym anyżówką powiedziała, że nie widziała Fermina od rana." (s. 360)

"Ojciec znalazł mu pokój w pensjonacie na ulicy Joaquin Costa, gdzie dzięki przyjaźni naszej sąsiadki Merceditas z właścicielką można było pominąć obowiązek wypełnienia karty meldunkowej dla policji i tym sposobem utrzymać Fermina Romero de Torres z dala od węchu inspektora Fumero i jego psów gończych." (s. 93)