37 Aleja Tibidabo

"Owego popołudnia, wspinając się aleją Tibidabo, Julianowi zdawało się, że właśnie przekroczył bramy raju. Po obu stronach drogi wznosiły się rezydencje, które jawiły mu się jako katedry." (s. 228)

"Skryłem się w mrokach tuneli i oparłem głowę na oknie, zamykając oczy, podczas gdy pociąg przebijał się przez trzewia Barcelony, by wreszcie dotrzeć do stóp Tibidabo. Gdy wyszedłem na ulicę, odniosłem wrażenie, że odkrywam inne miast. Światło i cieniutkie ostrze purpury rozcinało chmur, zahaczając o fasady pałacyków i wielkopańskich rezydencji z obu stron alei Tibidabo." (s. 155)

„Zaczynało już zmierzchać, gdy wynurzyłem się ze schodów metra. W opustoszałej alei Tibidabo rysowały się nieskończoną fugą rzędy cyprysów i pałaców, spowitych całunem grobowego światła. ” (s. 485)