„Podczas jednej z jego eskapad spotkałam kapelusznika Fortuny'ego: spacerował po dziedzińcu katedry i wyglądał jak nawiedzony. Pamiętał, jak dwa lata wcześniej złożyłam mu z Miquelem wizytę, pytając o jego syna Juliana. Zaprowadził mnie na bok i powiedział w zaufaniu, że wie, iż Julian żyje, choć widocznie z jakiegoś niepojętego powodu nie może się z nimi skontaktować.” (s. 454)

"Zdarzały się takie dni, gdy rezygnowaliśmy z czytania, by po prostu porozmawiać albo nawet wyjść na spacer po placu lub przejść się do katedry" (s. 48)
