"Fermin spał bite dwa dni. Obudził się, nic nie pamiętał poza tym, że zdawało mu się, iż się obudził w ciemnej celi, i to wszystko. Czuł się tak zawstydzony swoim zachowaniem, że padł na kolana przed doną Encarną, prosząc o przebaczenie. Przysiągł jej, że odmaluje pensjonat, i wiedząc o tym, że jest dewotką, obiecał, że zamówi dziesięć mszy w kościele Belen." (s. 97)

