11 Canaletas

"Zawsze najbardziej lubiłem Barcelonę w październiku, kiedy nie da się w domu wysiedzieć i trzeba wyjść na miasto, i wystarczy napić się wody z fontanny na Canaletas, która w owych dniach nawet nie cuchnie chlorem." (s. 116)

"Spotkaliśmy się w niedzielę o wpół do ósmej rano w kawiarni Canaletas, gdzie Fermin zaprosił mnie na kawę z mlekiem i pączki, których świeżość nasuwała raczej skojarzenia z pumeksem. Usługiwał nam kelner ze znaczkiem Falangi w klapie z przyczernionym wąsikiem." (s. 212)