“Ci, którzy otworzą Cień Wiatru Carlosa Ruiza Zafóna, oczekując nostalgicznego obrazka jak z pocztówki, będą w totalnym szoku. W tej powieści, której akcja toczy się pomiędzy rokiem 1945 a 1966, Barcelona jest miastem, do którego rzadko dociera słońce. Przez większość czasu pada. (…) Jedyne sklepy, jakie istnieją, to książkowe antykwariaty. (…) W zaniedbanych mieszkaniach ze ścian odłazi farba. To oczywiste, że Zafón wykorzystuje swoje miasto jako amorficzny symbol spuścizny pozostawionej przez Wojnę Domową: winy, nieszczęścia, nierozwiązanego konfliktu i społecznego zamętu (…). Kłopot w tym, że nie idzie w realizmie magicznym na całość, jak Gabriel Garcia Marquez. Co zamierza opisać – i wspaniale mu się to udaje – to skomplikowana, wielopokoleniowa rodzinna tajemnica. (…) Deszcz się leje, złowrogie duchy z przeszłości nawiedzają ulice, nic nie jest tym, na co wygląda. Prawda, gdy już wychodzi na jaw, jest przygnębiająca, okrutna, i niezupełnie wiarygodna.”
[fragmenty]