Gdy spece od książkowej reklamy starają się ubrać swój produkt w fatałaszki od dobrego projektanta, sięgają po słowo „skrzyżowanie”. Na przykład: „skrzyżowanie Johna le Carré z Dostojewskim” jako określenie thrillera z ambicjami metafizycznymi. „Skrzyżowanie P. G. Wodehouse’a z Sofoklesem” o tragikomedii dziejącej się w weekend na angielskiej wsi. To pójście na łatwiznę i lenistwo, ale co mi tam: „Skrzyżowanie Gabriela Garcii Marqueza z Umberto Eco skrzyżowanym z Jorgem Luisem Borgesem”, jako określenie pełnego rozmachu i nieznośnie złożonego pokazu sztuk magicznych, a przede wszystkim wspaniałej powieści hiszpańskiego pisarza Carlosa Ruiza Zafona.
Tych trzech oświeconych, skrzyżowanych autorów z pewnością trochę piło, bo trochę plotą, ale z każdą stroną coraz mocniej stają na nogi. (…) Ruiz Zafón oferuje nam cały wachlarz urzekających i dzikich postaci i opowieści. Jego powieść wiruje nurtami pasji, zemsty, tajemnic, których warstwy schodzą jedna z drugiej niczym z cebuli, a potem z uporem odrastają. Czasem tajemnice wydają się mieć nadprzyrodzone konotacje. Postaci bywają oblężone przez duchy, póki te nie ustąpią miejsca czemuś jeszcze bardziej przerażającemu: trzeszczeniu prawdziwych podłóg, wyginanych prawdziwą zgnilizną, i nieuchronności ludzkiego przeznaczenia, jeszcze bardziej ponurego, niż los widm. Trzeba oddać też hołd budzącemu szacunek hiszpańskiemu charakterowi i dowcipowi, który nie ulega pełnej cierpień przeszłości, oraz niemożliwie romantycznym i erotycznym, niespodziewanym, kwiecistym oazom (Hiszpania i jej język mają odrobinę cech arabskich). To, co nieprawdopodobne i to, co przyziemne, istniało splecione w hiszpańskiej duszy na długo przed Don Kichotem. Melodramat i komplikacje w Cieniu…, fachowo przetłumaczonym przez Lucię Graves, mogą zbliżać się do granic przesady, ale to przesada przyjemna i wybitnie udana. Autor zabiera nas na szaloną jazdę, której ostre zakręty zapierają dech w piersiach.
The New York Times,
Richard Eder, “Na Cmentarzu Zapomnianych Książek”